Na pomysł wykonania takich świeczników wpadłam przed Świętami Bożego Narodzenia dwa lata temu (2015). Potrzeba obdarowywania prezentami zachęciła mnie, by wymyślić coś fajnego, ładnego a za razem prostego w wykonaniu. A że ja lubię bardzo kreatywne prezenty, od razu przystąpiłam do działania. Świeczniki są bardzo proste w wykonaniu. Wystarczy ładna „forma” i gips, z którego są odlane. Za formę do odlewu służyły mi różnego kształtu opakowania. Na przykład okrągły świecznik-kula był po słoiczku z soli do kąpieli, walec odlany był z pojemnika na silikon do form. Wysokość świecznika regulowałam sobie przez nalanie odpowiedniej ilości gipsu do pojemnika. Aby wyszły foremne, trzeba mieć trochę wprawy. Gipsczytaj więcej…

  Obraz namalowany na specjalne zamówienie, który otworzył mi w pewnym sensie oczy na nowe możliwości.  Tkwiąc ciągle w tym samym miejscu, tak naprawdę nic się nie rozwijamy. Można uczepić jednej drogi w tym, co się robi i nigdy nie wyjść poza swoje możliwości. Ale nie warto. Warto za to wyjść poza swoje „bezpieczne” strefy, nawet jeśli wyzwanie wydaje się trudne do przeskoczenia. Malując ten obraz przekonałam się, że dobrze jest być otwartym na „NOWE”,słuchać i brać pod uwagę to, czego Klient od nas wymaga. A jeśli wymaga to znaczy, że zależy mu na dobrej sztuce. A my jesteśmy po to, by tę sztukę realizować.czytaj więcej…

Należę do osób, którym ciężko idą publiczne występy, czy przemówienia. Jeszcze gorzej jest, kiedy trzeba mówić… o sobie. Dnia 15 lutego w MDK nr 2 w Lublinie odbył się wernisaż mojej drugiej wystawy, na której prezentowałam moje nowe obrazy i rysunki. Wystawa nadal wisi ( i będzie tam przynajmniej do marca) w galerii w Lublinie (ul. Bernardyńska 14a), więc kto chce to może sobie zerknąć. Podzieliłam ją na dwie części. Pierwsza jest to zbiór ponad dwudziestu rysunków, które przedstawiają  fragmenty mojego kochanego miasta – Lublina.  Druga część to moje malarstwo. Kilka obrazów zaaranżowanych w jednym rzędzie na, jak myślę, bardzo ciekawej ścianie. Cała wystawa maczytaj więcej…

Widok z Zamku na Bramę Grodzką.   Piórko – tak mówi się na połączenie stalówki z obsadką (patyczkiem/uchwytem).   LUBLIN: Widok na Bramę Krakowską. Widok na Wieżę Trynitarską za Trybunałem. Zakątek ulicy Olejnej.Stare Miasto od ul. Złotej. ul. Złota i fragment bazyliki oo. Dominikanów Jeśli chcemy, aby coś było szybkie, nie ma rady… musi przyjść lekko. Duży wysiłek często wymaga też po prostu czasu. Idea moich rysunków jest taka: szybkie szkice. Kilka kresek, kropek, jakaś plama… i mamy z grubsza rysunek. Piórkiem, przy użyciu atramentu, wody i pędzla (rysunek lawowany). Mimo że pejzaż, zwłaszcza miejski, to nie jest mój ulubiony temat w twórczości, to wczytaj więcej…

Kropka. W samym środku, jak centrum centrum. Zwykle od tego się zaczyna. I Z ręką na sercu przyznaję – kiedyś naprawdę nie znosiłam mandali (epizod na studiach). W momencie, gdy zrobiłam swoją pierwszą, prawdziwą, ładną – przepadłam. Nie chcę zagłębiać się w ideologię mandali. Od groma można tego przeczytać na internetach. Chce skupić się wyłącznie na jej aspekcie wizualnym, a jakże, wszechstronnie atrakcyjnym! Sam proces twórczy mandali jest wielką sztuką… cierpliwości. A więc zaczynamy od środka. Dobrze mieć jakiś środek swojej pracy, wokół którego skupiają się nasze dalsze czynności. Ale spokojnie, zwykle nie jest bardzo ambitny. Przynajmniej u mnie. Mimo, iż nie lubię „pozowanych” zdjęćczytaj więcej…

Kolor, plama, szczegół, kompozycja. Możliwość i umiejętność wyrażania siebie przy użyciu tego typu środków, to wspaniały dar. Moje malarstwo nie jest proste w odbiorze. Nie jest pospolite. Jest intrygujące, niedosłowne, wielowymiarowe. Otwiera Waszą percepcję, być może zmusza do głębszej analizy, niż tylko „ładne”/”brzydkie”. Ale, czyż nie każdy widzi, co chce?czytaj więcej…

Esencja 90×60 cm olej na płótnie i szlagmetal 2016 r.   Wiem, że moje malarstwo może być trudne w odbiorze dla większości osób stykających się z nim. Pamiętam, jak byłam jeszcze w liceum plastycznym, kiedy to stawiałam pierwsze kroki w całym tym „malowaniu”. Abstrakcja, to było dla mnie coś… bezsensownego. Dumnie zarzekałam się, że nigdy nie będę malować w takim stylu. Z resztą wymogi nauczycieli były bliżej w kierunku malarstwa realistycznego i studyjnej analizy. Oczywiście było to podyktowane nauczeniem podstaw, za co składam wszystkim moim nauczycielom głębokie ukłony! Bez podstaw się nie da. Dziś już jestem trochę starsza i wiem, że do niektórym etapów sięczytaj więcej…