Malować lubię bardzo…

Malować lubię bardzo…

Esencja

90×60 cm

olej na płótnie i szlagmetal

2016 r.

 

Wiem, że moje malarstwo może być trudne w odbiorze dla większości osób stykających się z nim. Pamiętam, jak byłam jeszcze w liceum plastycznym, kiedy to stawiałam pierwsze kroki w całym tym „malowaniu”. Abstrakcja, to było dla mnie coś… bezsensownego. Dumnie zarzekałam się, że nigdy nie będę malować w takim stylu. Z resztą wymogi nauczycieli były bliżej w kierunku malarstwa realistycznego i studyjnej analizy. Oczywiście było to podyktowane nauczeniem podstaw, za co składam wszystkim moim nauczycielom głębokie ukłony! Bez podstaw się nie da.

Dziś już jestem trochę starsza i wiem, że do niektórym etapów się po prostu dorasta. (Mały chłoptaś zarzeka się „dziefcyny są głupie, nigdy nie będę miał zony!”, a później… wiadomo.)  Dotyczy to każdej dziedziny życia, więc nie inaczej jest również i we własnej twórczości. Oczywiście miałam w swojej „karierze” różne etapy. Kiedyś na pewno napiszę o tym więcej, bo warto o tym wspomnieć.

Ale…

Wszystko, co robimy w życiu prowadzi nas w konkretnych kierunkach. Wybierając właściwe drogi, słuchając własnego sumienia i rad dobrych ludzi nie bójmy się próbować. Z czasem dochodzi się do pewnych etapów o których wcześniej by się nam nawet nie śniło. Wszystko wymaga swojego czasu.

Miejcie go też dla siebie!

Wszystkiego, co najlepsze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *