Warto złamać nawet stopkę!

Warto złamać nawet stopkę!

Odkąd pamiętam, bardzo podobało szycie i z chęcią szyłam różne ubranka dla lalek. Początkowo były to ręcznie „ścimbolone” szmatki, w końcu mama z litości pokazała mi jak szyje się na maszynie. Tak, będąc w szkole podstawowej potrafiłam szyć ma maszynie. Przynajmniej wtedy twierdziłam, że szyję.

kilka lat temu postanowiłam, że nieco odkopię swój dawny zapał krawiecki. Przerobiłam też kilka przygód z maszynami do szycia, które były mocno kiepskie i zniechęcały mnie do pracy.

Po tym odłożyłam karierę drugiej Channel na dłuższy czas, jednak znowu zrodziła się we mnie myśl w stylu: a może by kat się jednak nauczyć, coś robić więcej w tym kierunku? Przecież zawsze mnie do tego ciągnęło.

DSC_0272

No i przysiadłam się do maszyny mojej mamy, starego Łucznika, na którym połamałam wiele igieł, wyszyłam kilometry nici aż w końcu złamałam stopkę (podobno tryby też, aczkolwiek nie przyznaję się)…  Ale liczyła się praktyka! Właśnie przez te przygody nauczyłam się sama dobrej obsługi maszyny, pewnych podstaw o których nie miałam pojęcia, a nawet nie przyszło mi do głowy, aby sięgnąć po podręcznik do szycia.

Untitled 1

Parę miesięcy temu odkopałam ponownie z garażowych głębi wspomnianą już (ponad trzydziestoletnią) maszynę, zaniosłam do serwisu i znów z radością mogę szyć, pruć nawlekać, łamać igły, tępić nożyce.

jaknawlecłucznika
Takie oto cudo, starsze ode mnie, ale szyje jak marzenie. Łucznik, model 877, wyprodukowany jeszcze w Radomiu! (zdjęcie pożyczone)

Działam i chętnie się tym działaniem dzielę.

I serdecznie polecam starszego Pana, który na ul. Lubartowskiej (obok baru „Krokiecik”) w Lublinie ma serwis maszyn do szycia. Mam smutne wrażenie, że takich warsztatów już mało…

DSC_0276
Nożyczki z Rossmanna. Co prawda są do włosów, ale przy wycinaniu drobnych elementów spisują się świetnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *