Odkąd pamiętam, bardzo podobało szycie i z chęcią szyłam różne ubranka dla lalek. Początkowo były to ręcznie „ścimbolone” szmatki, w końcu mama z litości pokazała mi jak szyje się na maszynie. Tak, będąc w szkole podstawowej potrafiłam szyć ma maszynie. Przynajmniej wtedy twierdziłam, że szyję. kilka lat temu postanowiłam, że nieco odkopię swój dawny zapał krawiecki. Przerobiłam też kilka przygód z maszynami do szycia, które były mocno kiepskie i zniechęcały mnie do pracy. Po tym odłożyłam karierę drugiej Channel na dłuższy czas, jednak znowu zrodziła się we mnie myśl w stylu: a może by kat się jednak nauczyć, coś robić więcej w tym kierunku? Przecieżczytaj więcej…

Wiosna już za pasem, coraz więcej zieleni dookoła. Mimo, że temperatura pozostawia wiele do życzenia, to dobry czas na kwiatkowo-doniczkowe zmiany. Kompozycja z sukulentów to pomysł na szybki mini domowy ogródeczek, który wygląda jednak trochę inaczej, niż zwykły, parapetowy kwiatek. Sadzonki sukulentów można zdobyć naprawdę łatwo, nie wymagają wiele uwagi, a wyglądają uroczo i oryginalnie.Samo stworzenie takiej kompozycji jest bajecznie proste nawet dla kogoś, kto nigdy nie miał zbyt wiele do czynienia z kwiatkami, czy ogródkiem w ogóle. wszystko, co jest potrzebne to roślinki, ziemia, naczynie, w którym będziemy robić nasz „ogródek” i trochę wyobraźni. Kilka kamyków dodaje „naturalności” i sprawia, że kompozycja wygląda jeszczeczytaj więcej…

Stworzenie Ikony to bardzo pracochłonny i wymagający samodyscypliny proces. Bez opanowania wszystkich „zasad” panujących w tej sztuce nie da się osiągnąć dobrego efektu swojej pracy. Istnieje wiele wskazań do przygotowania deski pod ikonę, już w średniowieczu zalecano np. „owędzanie” desek ikonowych przez kilka lat w kominach, specjalnie przygotowanym do tego drewnem opałowym. Każda szkoła ikonopisania ma również swoje przepisy na przygotowanie gruntu, niektóre przypominają wręcz przepisy godne pradawnego alchemika. Przez kilka lat wypracowałam sobie własny sposób działania i na razie jest on zadowalający, choć raz na jakiś czas zmieniam receptury, szukam lepszych, bardziej „profesjonalnych” sposobów. jak zacząć? Początki. Wszystko zaczyna się od przygotowania deski iczytaj więcej…

Po dłuższej przerwie, bo prawie rocznej, postanowiłam wrócić do ikon. Zatęskniłam za tym sposobem tworzenia. Gdy kilka dni temu pierwszy raz usiadłam przy desce, aby dokończyć dawno zaczęty wizerunek Matki Boskiej, przypomniałam sobie o wszystkich urokach ikonopisania. Dzisiaj chcę pokazać kilka moich dzieł, które zrobiłam już jakiś czas temu, ale jeszcze nie pokazywałam ich nigdzie. Gdy pomyślę o prawdziwych ikonopisach, którzy latami uczą się tej trudnej techniki, czuję się lekko zakłopotana, ponieważ daleko mi do specjalisty. Z drugiej jednak strony, wszystkiego uczyłam się sama. Na podstawie książek próbowałam wyćwiczyć tę trudną umiejętność. Napisanie ikony, to nie lada wyzwanie. Mam teraz kilka zamówień, które w najbliższymczytaj więcej…

Bazgroły, bazgroty, głowotułowia, głowonogi. Każdy rodzic kilkulatka widzi lub widział te wytwory u swojego dziecka. Komu przyszło do głowy, że wszystkie mają swoje naukowe nazwy? Pierwsze doświadczenia z materiałami plastycznymi, najczęściej kartką i kredką, dzieci rozpoczynają w wieku około dwóch lat. W tym etapie bardziej fascynujący jest sam fizyczny ruch ręki niż to, co poprzez ten ruch dziecko otrzymuje na papierze. Jest to zachowanie intencjonalne i nie ma w nim niczego, co mogłoby odwzorowywać rzeczywistość istniejącą wokół  dziecka. Narzędzia chwytane w instynktowny sposób tworzą kreseczki, ślimaczki, porozrzucane punkty, krzyżyki, bądź przypadkowe plamy barwne. Dziecko na tym etapie nie jest jeszcze świadome swoich dokonań.  Nie mniejczytaj więcej…

Należę do osób, którym ciężko idą publiczne występy, czy przemówienia. Jeszcze gorzej jest, kiedy trzeba mówić… o sobie. Dnia 15 lutego w MDK nr 2 w Lublinie odbył się wernisaż mojej drugiej wystawy, na której prezentowałam moje nowe obrazy i rysunki. Wystawa nadal wisi ( i będzie tam przynajmniej do marca) w galerii w Lublinie (ul. Bernardyńska 14a), więc kto chce to może sobie zerknąć. Podzieliłam ją na dwie części. Pierwsza jest to zbiór ponad dwudziestu rysunków, które przedstawiają  fragmenty mojego kochanego miasta – Lublina.  Druga część to moje malarstwo. Kilka obrazów zaaranżowanych w jednym rzędzie na, jak myślę, bardzo ciekawej ścianie. Cała wystawa maczytaj więcej…